O autorze
Bogdan Adam Klich – polski lekarz, polityk, politolog, od 2004 do 2007 poseł do Parlamentu Europejskiego, poseł na Sejm IV kadencji, w latach 2007–2011 minister obrony narodowej, senator VIII i IX kadencji. Wykładowca w Instytucie Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie.

Szczyt głupoty przed szczytem NATO

Szczyt NATO odbędzie się w Warszawie, o czasie. Same już jednak spekulacje, że mógłby zostać przeniesiony na przykład do Rygi – są niepokojącym sygnałem. Powiedzmy sobie wprost: Polska na tym szczycie nie ugra tyle, ile mogłaby, gdyby nie doszło do całej serii szkodliwych wypowiedzi polityków PiS.



Nie można jednym tchem lekceważyć oraz pouczać Amerykanów i prosić ich o stałą obecność wojskową w Polsce. Przypomnę: w lutym trzech amerykańskich senatorów, dwóch Demokratów i jeden Republikanin, John McCain (niezwykle wpływowy i szanowany, a przy tym przyjaciel naszego kraju) w ponadpartyjnej inicjatywie zwróciło się do Pani Premier z wyrazami zaniepokojenia nowymi ustawami, które "mogą naruszać podstawowe wartości, w tym wolność mediów i niezależność sądownictwa". Premier Beata Szydło w odpowiedzi zarzuciła senatorom brak wiedzy o Polsce! Jeszcze dalej posunął się Minister Witold Waszczykowski: list powstał "z inspiracji ludzi, którzy źle życzą Polsce"! A ostatnio Minister Antoni Macierewicz powiedział z wyższością, że polska demokracja ma dłuższe tradycje niż amerykańska i w związku z tym Amerykanie nie powinni nas pouczać! Dodajmy: amerykańska demokracja, która zasłużenie uchodzi za wzorcową i stabilną.

Jak mamy w takiej atmosferze uzyskać zgodę USA na stałe bazy NATO w Polsce? Ten cel już na pewno nie zostanie osiągnięty. Teraz możemy zabiegać wyłącznie o "ciągłą rotacyjną" obecność wojsk USA.

W lutym Sojusz uznał wprawdzie obecność wielonarodowych sił w Europie Środkowej za pożądaną, ale nasuwa się pytanie: które kraje zdecydują się przysłać tu żołnierzy oprócz Amerykanów? Niemcy, z którymi PiS prowadzi polityczną wojenkę czy Francja, spychana na margines przez rządzących?

W 2017 roku Amerykanie wydadzą na wzmocnienie swojej obecności w Europie 3 mld 400 mln dolarów, w tym ponad 300 mln na modernizację infrastruktury wojskowej w krajach przyjaznych Ameryce. W wyścigu do tych pieniędzy Polska startuje z pięcioma krajami: Estonią, Litwą, Łotwą, Bułgarią i Rumunią. Najwięcej dostaną te kraje, które będą w najlepszych stosunkach z USA. Skrajnie nieodpowiedzialne wypowiedzi polityków PiS nie wróżą nam sukcesu w tej konkurencji.

Narzuca się pytanie o logikę takiego działania. Czy bierze się ono z nieznajomości reguł współczesnej dyplomacji czy też jest wynikiem zwyczajnej głupoty? A może chodzi o to, że obecny rząd traktuje politykę zagraniczną jako część polityki wewnętrznej i poświęca naszą pozycję w świecie dla osiągnięcia swoich celów w kraju.

Bez względu na to, jaka jest prawdziwa motywacja, to skutki są fatalne. Polska z prymusa NATO i UE staje się coraz bardziej problemem w obu tych organizacjach. A to oznacza, że nie będzie w stanie osiągnąć tych celów międzynarodowych, które są dla nas kluczowe. Zwłaszcza w czasie, gdy przygotowywane są projekty decyzji Szczytu NATO w Warszawie.
Trwa ładowanie komentarzy...